Psie głowy 2009
                                              

Jak powszechnie wiadomo ,obóz jest punktem kulminacyjnym roku każdego harcerza .

Chciałbym podzielić się z wami moimi wspomnieniami z obozu w Psich Głowach 2009.

 

Dnia 1 lipca 2009 roku

 

Spotkaliśmy się wszyscy przed naszą harcówką w oczekiwaniu na autokar .Zbiórka była na godzinę 5:30 , ale i tak większość się spóźniła. Po parunastu minutach dołączył do nas oczekiwany żeński podobóz z Siedlec. Po zapakowaniu sie do autobusu , tak jak to w naszym zwyczaju bywa zmówiliśmy modlitwę z prośbą o bezpieczną podróż , po niej ruszyliśmy z pod Fary na kolejny już harcerski obóz . Następnym punktem naszej podróży była Bydgoszcz , tam dosiedli sie harcerze z 7 Bydgoskiej Drużyny Harcerzy „Nadzieja”

Kiedy już wszyscy zajęli miejsca siedzące wyruszyliśmy w dalszą podróż .

Do Psich Głów dojechaliśmy około godziny 14 , okolica wywołała mieszane uczucia . Można było usłyszeć niejednokrotnie sformułowanie : " Ale wiocha". I rzeczywiście w miejscowości nie było asfaltowych ulic , nikt nie myślał ,że znajdziemy tu sklep.

Po dojechaniu na miejsce zgrupowania zobaczyć można było niedokończoną stołówkę , kuchnie i TOI-TOI-e , z drogi było widać malownicze ,choć nieduże jezioro . Kamil , Maciek i Rafał poszli poszukać miejsca na podobóz , kiedy je nam pokazali wszyscy byliśmy zdziwieni .

Co obóz szukaliśmy miejsca schowanego przed innymi a teraz tuż przy drodze ?! . Przygotowaliśmy sie na dość dużą odległość budując prymitywną przyczepkę do żerdzi (mojego pomysłu) , wszyscy  wybuchnę li  śmiechem , okazało się ,że żerdzie leżą może z 15 metrów od planowanej bramy . Kiedy już przenieśliśmy nasze rzeczy  na podobóz , przywdzialiśmy pionierkowe ubrania i wzięliśmy sie za stawianie pierwszego namiotu

(drugi jeszcze nie dojechał xD)

Mimo to oba zastępy wzięły się ostro do pracy .

Pionierka była nie jako wyścigiem szczurów - ten kto pierwszy ukończy dostanie nagrodę . Około 18 przyjechał drugi namiot .

"Samoochrona" miała już prawie skończony stelaż łóżka

(co okazało się głupim pomysłem ale na noc jedno łóżko już stało , a nawet spałem na nim ja i Michał Burdalski)

 ale  "PPR" też był na dobrej drodze do postawienia pryczy (co niestety im pierwszego dnia nie wyszło) Pokazał się też zarys chaty( to znaczy nie pamiętam dokładnie ale tak mi sie przynajmniej wydaje)

Wieczorem zakończyliśmy modlitwą w kręgu i położyliśmy się spać.

 

Dzień 2 lipca 2009 roku

 

Wstaliśmy o 7:30, potem była krótka rozgrzewka , a  potem śniadanie .

Zaraz po nim ruszyliśmy dalej z robotą , wraz z moim zastępem musieliśmy rozebrać niefortunne łóżko i i po dokładnym zmierzeniu znowu zbić . co nie trwało długo . Oba zastępy szybko uporały sie z łóżkami i nadszedł czas na szafki . Zastęp Mariusza wybrał wyższe i stojące po jednej stronie , my zaś postawiliśmy po obu stronach ale dużo niższe , potem był jeszcze stolik wieszak na ubrania i inne zabiegi kosmetyczne (min. wyplatanie prycz).

Krótko mówiąc pionierka w zastępach została zakończona.

Chata kadry także już stała (można było już w niej spać)

W trakcie dnia był jeszcze obiad ( ta sama zupa w 5 smakach : mięsna , warzywna , mięsno warzywna , wodna i taka niewiadomo jaka )

potem jeszcze kolacja ( kanapki )

Znowu zakończyliśmy dzień w kręgu i tak jak zwykle położyliśmy się spać .

 

Dzień 3 lipca 2009

 

Obudzili nas tak ja wczoraj ,rozgrzewka , potem śniadanie bla ,bla bla ...

Dzisiejszym zadaniem była budowa "Sejmu" i "Bramy Granicznej"

śmietników i prowizorycznej granicy z palików i sznurka .

Te zadania także wykonaliśmy bardzo sprawnie , okazało się ,że tylko Bydgoszcz zdołała nas wyprzedzić dosłownie o jakieś 40 minut.

Potem była msza św. zgrupca i oczywiście obiad . Po obiedzie Kamil z Rafałem poszli bajerować i pomagać dziewczynom z Siedlec , natomiast ja z Maćkiem i Mariuszem postanowiliśmy pomóc naszym dziewczynom z 4 -ek :pomagaliśmy w budowie bramy

(znaczy sie zaprojektowaliśmy daszek i zbudowaliśmy podłogę do siedzenia)

potem była standardowo kolacja i zakończenie  w kręgu.

Dzisiejsza noc była jeszcze bez

wart .

 

Dzień 4 lipca 2009

 

Jak zwykle wstaliśmy (...)Definitywne dokończenie pionierki(znaczy się kadra dokańczała ozdoby w chacie)Później był obiad i msza św. Po kolacji zakończyliśmy w kręgu i położyliśmy się spać. Na podobozie jeszcze nie ma wart.

 

 

Dzień 5 lipca 2009

 

Dzień jak co dzień wstaliśmy z ranka , przywitaliśmy dzień w kręgu i poszliśmy na śniadanie. Po strawie dostaliśmy zadanie przeprowadzenia zwiadu okolicznego terenu i wykonanie kilku zadań polegających na zebraniu kubka jagód, 100 szyszek   i wymienieniu 4 rodzajów napotkanych drzew. Po powrocie był apel zgrupowania. później przyszła pora na obiad. Po sjeście odbyła się niedzielna msza św.

Potem była kolacja, przed nią spakowaliśmy się na jutrzejszą wędrówkę, i pierwsze ognisko zgrupowania gdzie drużyny musiały się pokrótce zaprezentować. Po ognisku powróciliśmy do podobozu i tam zakończyliśmy dzień w kręgu. Dziś wart też nie było bo jutro mieliśmy wyruszyć na wędrówkę.

 

Dzień 6 lipca 2009

 

Zbudziliśmy się około godziny 6:00,potem ksiądz komendant odprawił specjalnie dla nas mszę św. ,a następnie udaliśmy się na śniadanie. Zaraz po nim spotkaliśmy się z naszym opiekunem : Piotrem Sz. I zaśpiewaliśmy wymyśloną przeze mnie piosenkę pt. „ŁADA Samara”(która stała się potem piosenką obozu)

I wyruszyliśmy , razem z nami szły dziewczyny z Siedlec .

Długo zajęło nam dojście do drogi głównej chodź odległość nie była duża (ok. 5km)

I tuż koło niej zrobiliśmy pierwszy postój . Po kilkunastu minutach ruszyliśmy w dalszą drogę . Po około 1,5 h przy torach była kolejna przerwa co nas harcerzy bardzo zdenerwowało ( dziewczyny powiedziały ,że się zatrzymują to Kamil też postanowił zrobić przerwę )

Po tej stracie czasu , jeszcze ok. 1h zajęło nam dojście do Czaplinka. Po około o.5 h przerwy wyruszyliśmy na zwiedzanie Sławogrodu( tutejszej atrakcji ) , czegoś w rodzaju skansenu . Tam poznaliśmy budowę grodu ,chat i zawodu kowala . Każdy mógł wybić sobie monetę . Potem była możliwość strzelania z łuku i rzucania włócznią oraz szukania skarbu. Potem pani przewodniczka opowiadała o wierzeniach ludowych. A na sam koniec każdy kto chciał mógł się zmierzyć walce z kolegą .Kiedy część jeszcze walczyła ja, Maciek i Mariusz poszliśmy postrzelać z paintball-a .Następnie już wszyscy razem zrobiliśmy sobie zdjęcie przed bramą i poszliśmy na obiad . Kamil i Agnieszka z Siedlec zamówili pizze a my mieliśmy wtedy czas wolny. Po zjedzeniu pizzy udaliśmy się na miejskie kąpielisko i poszliśmy popływać . Woda nie była może zaskakująco ciepła ale dało się wytrzymać . Po kąpieli wróciliśmy do oratorium gdzie zagraliśmy jeszcze mecz koszykówki i położyliśmy się spać. Potem był jeszcze nocny ZZ ale nie mogę zdradzać szczegółów .

 

 

Dzień 7 lipca 2009

 

Wstaliśmy około godziny 8:00 , rozpoczęliśmy dzień w kręgu a następnie zjedliśmy śniadanie . Potem szybko zwinęliśmy rzeczy i wyruszyliśmy na podbój zamku  Drawskiego. Po drodze zwiedziliśmy jeszcze muzeum w Czaplinku.

Szliśmy sami ,bo dziewczyny popłynęły kajakami . Droga jaką mieliśmy przebyć to około 15 km i zajęło nam to tak jak przewidziałem 3 h. Po dotarciu na miejsce chłopacy rozłożyli się na plaży a ja z Rafałem poszyliśmy poszukać miejsca gdzie moglibyśmy niedrogo zjeść. Tym miejscem okazał się zamek . Po krótkim zwiedzaniu zostaliśmy uraczeni bigosem i kanapkami ze smalcem . Każdy się najadł a cena obiadu nie przekroczyła 10 zł na osobę . Kto chciał mógł przebrać się w zbroję i pozować do zdjęć . Potem wróciliśmy na plażę i poszliśmy popływać kajakami dziewczyn . Nie udało nam się długo pływać bo zerwał się wiatr i było ciężko wiosłować . Po wysuszeniu udaliśmy się z powrotem do Czaplinka.

Czas powrotu trwał tak samo długo jak przedtem ok. godziny 15:00 byliśmy już przy kąpielisku miejskim gdzie część z nas jeszcze chwilę popływała . Po jakiejś godzinie wróciliśmy do oratorium gdzie zapakowaliśmy nasze rzeczy do samochodu komendanta i wyruszyliśmy z powrotem  do Psich Głów . Musieliśmy się spieszyć bo powoli robiło się ciemno . Droga dłużyła się , wszystkich powoli dopadał ból nóg , ale wszyscy trzymali się twardo . Robiliśmy tylko 2 przerwy dzięki czemu udało nam się zejść z głównej drogi zanim zrobiło się zupełnie ciemno. Do samego podobozu doszliśmy około 22:30. Szybko zakończyliśmy dzień w kręgu i potem kto był głodny poszedł na kuchnie coś zjeść ,a kto zmęczony to położył się spać .

 

 

 

 

 Dzień 8 lipca 2009

I znowu nuda . Dzień jak co dzień . Pobudka , powitanie dnia , śniadanie .

Oboźny zgrupowania wyznaczył nas( ja Maciek Mariusz Piotrek )  do poprawienia źle zbudowanego przez Bydgoszcz magazynu . Prawie wszystko było do poprawy. Mieliśmy też za zadanie wykopać niby ziemiankę przy czym mieliśmy niezły ubaw . Wszyscy sypaliśmy się piachem , a najbardziej ja z Mariuszkiem , mieliśmy na sobie tyle piachu ,że bez niczyjej wiedzy poszliśmy się umyć w jeziorze , ale zadanie z magazynem do południa było wykonane . Potem maciek przeprowadził w sejmie zajęcia na temat historii harcerstwa .Później był długo wyczekiwany przez wszystkich obiad . Po sjeście odbyła się msza św. A po niej pierwszy wiec przedwyborczy , na którym każda z partii miała za zadanie przedstawienie partii i swojego kandydata na prezydenta . Wiec przebiegł prawie bez problemów poza wymiana słowna pomiędzy kandydatami  . Później zakończyliśmy w kręgu , i ustaliliśmy warty . „Samoochrona” jako pierwsza miała mieć wartę nocną ale i tak obie Patrie nawzajem sobie pomagały z wartami nocnymi .

 

Dzień 9 lipca 2009

 

Znowu kolejny dzień jak co dzień . Po śniadaniu kadra wydała rozkaz przeprowadzenia porządków co się jeszcze nie zdarzało . Po ich sprawdzeniu mieliśmy przygotować krótką scenkę przedstawiającą jakieś wydarzenie z Pisma Świętego. Mieliśmy się z tym uwinąć z tym do obiadu , a w efekcie mieliśmy parę  godzin wolnego . Poobiedzie W zastępach mieliśmy ( zastępowi ) przeprowadzić krótkie zajęcia z harcerskiego rachunku sumienia . Każdy zastęp udał się we własną stronę . Po tej duchowej strawie przyszedł czas na przedstawienie przygotowanej wcześniej scenki . Potem była kolacja  po niej szybki apel i wiec przedwyborczy a po nich msza św. Po niej zakończyliśmy dzień w kręgu , warta przygotowywała się do stania a reszta poszła spać .

 

Dzień 10 lipca 2009

 I znowu nudny rytuał …

Po śniadaniu podobozy miały przygotować się do wymarszu na dzień sportowy.

Po podjechaniu autokarem do Hali sportowej w Czaplinku wszyscy harcerze i harcerki zostali podzieleni na 12 zespołów mieszanych , w tych składach drużyny rywalizowały w różnych dyscyplinach sportowych (piłka nożna , siatkówka , koszykówka) kiedy zakończono rozgrywki odbył się mecz kadry zgrupowania ze składem reprezentujących podobozy ( ja Maciek Mati z Bydgoszczy moja siostra Piotrek z Czaplinka i Asia z Czaplinka) No niestety przegraliśmy 2 ptk.  

  Potem wszyscy poszli na rynek Czaplinka gdzie odbyła się prezentacja ZHR

Każda drużyna miała za zadanie zaśpiewać piosenkę i pokazać jakiś pląs .

Zaraz po występach mieliśmy niemiłą konfrontację miejscowymi dresami

Ale poza moim guzem , rozciętą wargo jednego z harcerzy z Bydgoszczy i podbitym okiem harcerza z Gdańska to nikomu nic się nie stało. Potem wróciliśmy na Zgrupowanie gdzie odprawiona została msza św. A po niej była jeszcze obiadokolacja. Udało się w podobozie przeprowadzić przed zmrokiem apel. Potem było jeszcze spotkanie ZZ ale szczegółów nie mogę zdradzić.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 11 lipca 2009

 

I znowu to samo . Po śniadaniu posprzątaliśmy w namiotach , aby następnie kadra wywaliła wszystkie nasze rzeczy przed namiot. Po ponownym ułożeniu wcześniej wyrzuconych rzeczy rozpoczęła się gra terenowa. I zadaniem było odnalezienie schowanego wcześniej przez Pyśkę kubka , znalezienie zajęło nam ok. 1,5 min. Następne zadanie miało na celu sprawdzenie współpracy w zastępach . Jedna wyznaczona osoba miała przejść wzdłuż sznurka rozwieszonego pomiędzy drzewami, z zawiązanymi oczami i nie dotykając go ani razu . Reszta zastępu komendami głosowymi miała pomóc mu w tej wędrówce . To zadanie sprawiło mojemu zastępowi troszkę kłopotów ale po 6 próbach udało nam się zliczyć całą drogę . Następnym zadaniem było rzucanie szyszkami w Rafała . To zadanie sprawiło chłopakom najwięcej radości . Przedostatnim zadaniem było wspinanie się na drzewo na czas. Wybrane 2 osoby musiały wejść na określoną wysokość w jak najszybszym czasie . Ostatnim zadaniem natomiast było uwolnienie prezydenta(Kamila) z rąk porywaczy . To dla nas nie było żadnym wyzwaniem ponieważ wartownik spał ! Po wykonaniu wszystkich zadań wróciliśmy do podobozu gdzie miało odbyć się wytypowanie zwycięscy do którego w końcu nie doszło . Potem całą drużynom poszliśmy na obiad. Na sjeście wszyscy przygotowywali rzeźby na wcześniej ogłoszony przez Kamila konkurs. Około godziny 18 odbyła się msza Św. Zaraz po niej była kolacja . Następnie poszliśmy na śpiew ogranie do dziewczyn z Siedlec , co nie było przez nas przyjęte z entuzjazmem , no ale cóż to nie nasza decyzja , rozkaz jest to trzeba wykonać .

Po śpiewograniu poszliśmy się umyć , lecz nasza kąpiel została szybko zakończona więc ledwo zdążyliśmy umyć nogi i zęby a już nas na zakończenie dnia wołali.

 

Dzień 12 lipca 2009

 

Pewnie jak zwykle wstaliśmy i poszliśmy na śniadanie, ale jako, że dziś były odwiedziny rodziców to nie pamiętam dokładnie co się działo, pamiętam jedynie ognisko zgrupowania na które już wróciłem.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień 13 lipca 2009

 

Dzień dzisiejszy zaczął się tak jak zwykle ,nic specjalnego ,gdyby nie poranna msza.

Która była przed śniadaniem . Czyli po mszy od razu poszliśmy na upragnione śniadanie. Zaraz po śniadaniu odbył się apel podobozu . Później wyszliśmy na służbę do Czaplinka . Służba nasza polegała na zbieraniu śmieci przy alejce biegnącej wzdłuż jeziora. Zaczęliśmy około 10 a skończyliśmy już o 12 czyli nadspodziewanie szybko , okazało się że równo z nami skończył zastęp Mariuszka ,

Dlatego postanowiliśmy wspólnie wrócić na podobóz . Zanim jeszcze zdążyliśmy wyjść z Czaplinka nastąpiło oberwanie chmury. Wszyscy razem schowaliśmy się pod balkonem jednego z okolicznych bloków. Na szczęście deszcz szybko przestał padać i mogliśmy wyruszyć dalej , a jako że nie chciało nam się iść 10 km z buta postanowiliśmy się rozdzielić i złapać stopa . Po 10 minutach Mariusz zatrzymał jeden z nadjeżdżających samochodów . Był to duży transporter dlatego wszyscy się zmieściliśmy . Zaraz po powrocie poszliśmy zjedliśmy obiad , a tu zatrzymał nas Maciek i powiedział żebyśmy poszli do podobozu i spakowali się na chatki . Po szybkim spakowaniu zjedliśmy obiad i wyruszyliśmy na chatki. Wraz z moim zastępem szybko znaleźliśmy miejsce zaznaczone na mapie i po krótkim odpoczynku zabraliśmy się do budowy szałasu . Dzięki pracy zespołowej już ok. 16 szałas stał i postanowiliśmy położyć się spać . Około godziny 19 usłyszałem dobiegające z drogi krzyki . Wybiegłem szybko na drogę i ujrzałem naszą kadrę wraz z kadrą dziewczyn.

Zaprowadziłem ich do miejsca gdzie postawiliśmy naszą „chatkę” .

Po krótkiej rewizji Kamil, Maciek ,Rafał, Olga i Natalia poszli szukać szałasu Mariuszka . Około godziny 21 postanowiliśmy ,że będziemy wartować ale już po 2 godzinach powiedziałem do chłopaków że to nie ma sensu i już wszyscy razem położyliśmy się spać.

 

Dzień 14 lipca 2009

 

Wstaliśmy około godziny 7 : 30 , a jako że mieliśmy Buśna 8 w podobozie szybko rozebraliśmy szałas i biegiem wracaliśmy do podobozu . Zdążyliśmy w samą porę .

Po powrocie poszliśmy na śniadanie , potem było sprawdzanie porządków ,a po nich wszyscy przebraliśmy się w stroje obrzędowe i poszliśmy na ostatni już wiec wyborczy . Ci co na niego przybyli mogli zadawać pytania kandydatom.

Wszystko przebiegło szybko i sprawnie . Po wiecu partie przygotowywały plakaty i rozwieszały je w różnych miejscach . Około 13 została ogłoszona cisza przedwyborcza . Potem poszliśmy na obiad . Po obiedzie udało załatwię się wymarzoną kąpiel w jeziorze . Po powrocie z nad jeziora drużyną   przygotowywaliśmy scenkę na ognisko zgrupca , do udziału w niej poprosiliśmy oboźnego zgrupowania. (scenka wystawiana  w Radziochach  przez wędrowników)Zaskoczyła nas w trakcie wizytacja hufca .

Potem była msza św. , a zaraz po niej kolacja. Po strawie poszliśmy na ognisko. Tam przedstawiliśmy wcześniej przygotowana scenkę . Wszystkim bardzo się ona podobała .Po zakończeniu ogniska wróciliśmy do podobozu , zakończyliśmy dzień w kręgu i poszliśmy spać.

 

Dzień 15 lipca 2009

 

Dzisiejszego dnia odbyły się długo oczekiwane wybory prezydenckie .Ale najpierw poszliśmy na śniadanie , od razu po nim cała drużyna w rządku poszła zagłosować ( przecież taki jest obywatelki obowiązek )Kiedy już wszyscy z drużyny zagłosowali, wróciliśmy do podobozu by posprzątać nasze namioty .

O godzinie 11 Państwowa Komisja Wyborcza

Ogłosiła wyniki wyborów . Stało się „Samoochrona” objęła władzę.

Prezydentem zostałem ja a premierem Mariusz .

Po przejęciu władzy przez prezydenta , zrobiliśmy z Mariuszem apel podobozu.

Po nim premier przeprowadził zajęcia o Rolnictwie (pochodzi z Polskiej Partii Rolniczej )

Zaraz po nich poszliśmy na obiad ,potem była sjesta .

Następnym punktem dnia była gra w piłkę nożną .

Graliśmy prawie do kolacji . Przed nią zdążyłem przeprowadzić jeszcze zajęcia o kryzysie. Potem była msza św. I kolacja . Po niej rozpoczęło się to na co wszyscy czekali „depionierka” ! Położyliśmy się spać około 22 :30.

 

Dzień 16 lipca 2009

 

Tu nie ma co opisywać . Po śniadaniu kontynuowaliśmy depionierkę. Trzeba było się streszczać aby zdążyć przed kolacją .W trakcie był jeszcze obiad a po nim  dalsza praca .

Praktycznie wszystko udało nam się rozebrać przed kolacją . Zostały jeszcze tylko elementy bramy i sejm . Potem poszliśmy na kolację , natychmiast po niej ja ,Maciek i Mariusz poszliśmy nad jezioro się ogarnąć (umyć) przed Watrą .

Ognisko zaczęto jak to zwykle obrzędowo pieśniami , była krótka gawęda ,i wspominanie tego co było.

 O 24 odbyła się msza św. Po niej wraz z chłopakami (Maciek , Mariusz) pomagaliśmy dziewczynom z 4 przygotować przyrzeczenie Magdy Saczuk.

Kiedy skończyliśmy od razu położyliśmy się spać.  

 

 

 

 

Dzień 17 lipca 2009

 

Jakoś wstaliśmy , zjedliśmy śniadanie i zabraliśmy się do dalszej depionierki .

Raz dwa rozebraliśmy sejm i bramę . Zostało już tylko pozbierać narzędzia oraz poskładać i talkować namioty. Nie zajęło nam to dużo czasu więc mogliśmy pomóc trochę innym . Wszystko było na zgrupowaniu rozebrane do godziny 14 . Potem był jeszcze apel kończący obóz ( na podobozie i zgrupowaniu ) Jako że dla mnie i Maćka to jeszcze nie koniec obozu to pożegnaliśmy się z ze wszystkimi , oni odjechali , my zostaliśmy. Ogólnie miałem z Maćkiem labę . Wieczorem ksiądz komendant przywiózł nam pizze i napoje . Kiedy wszystko przenieśliśmy do namiotu położyliśmy się spać .

 

Dzień 18 lipca 2009

 

Wstaliśmy późno i przygotowywaliśmy się do odjazdu .Troszkę sobie poczekaliśmy (transport miał być o 12 ; był o 19 )Po przyjedzie transportu załadowaliśmy wszystko na pakę i pojechaliśmy . Tak kończę tę kronikę

Mam nadzieję że wam się spodobał

 

 

 

By  Dudzio

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Zegar
 

Przycisk Facebook "Lubię to"
 
Reklama
 
1%
 
Zachęcam wszystkich do
przekazywania 1%
dla naszej jednostki.

Więcej informacji w zakładce 1%
{lub kliknij tu}
ZHR
 
Zachęcam do przeglądania serwisu ZHR.pl
!! UWAGA !!
 
Pamiętajcie że w zakładce
TUTAJ
na niej możecie pisać wszystkie
swoje uwagi i problemy dotyczące
drużyny i nie tylko, słowa krytyki
sugestii, pochwał i wszystko
inne co wam palce na klawiaturę
przyniosą.
 
JESTEŚ??? To już 18249 odwiedzający naszą stronę:D:D:D:D
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
By Dhkamilek